|
Strona 2 z 3 WĄWOZ WOJENNEJ PIEŚNI (Warson Gulch). Rozpiętość poziomów
W wąwozie jest aż siedem przedziałów: 10-19, 20-29, 30-39, 40-49, 50-59, 60-69 i 70. Możesz uczestniczyć jedynie w przedziale w którym się mieścisz. Start Jeśli zaczynasz bitwę po raz pierwszy, znajdziesz się w zamkniętym obszarze. Minutę po wejściu zaczyna się odliczanie, na koniec bariery znikają- to sygnał do startu! Flagi - Kliknięcie prawym przyciskiem myszy na flagę przeciwnika spowoduje podniesie flagi
- Jeśli niesiesz flagę i klikniesz na nią, flaga upadnie
- Efekty powodujące niewidzialność, wezwanie wierzchowca (Mount) czy przejście w tryb skradania (stealth) spowodują upuszczenie flagi.
- Jeśli twoja flaga nie jest niesiona tylko leży poza miejscem startowy możesz teleportować ją z powrotem do bazy.
- Przyniesienie flagi przeciwnika do twojej bazy spowoduje:
- Zdobycie punktu przez twoja drużynę
- Przywrócenie (respawn) obu flag na pozycje startowe po krótkim okresie czasu (zwykle minutę lub krócej
- Jeśli flaga zostanie: podniesiona, upuszczona, skradziona lub wróci do bazy, wiadomość o tym trafia do wszystkich na polu bitwy.
- Przeniesienie trzech flag oznacza zwycięstwo i gwarantuje bonus do reputacji w swojej frakcji i przedmioty z questów zależne od zwycięstwa.
- Gracze otrzymują punkty honoru jeśli ich frakcja wygra BG lub przeniesie flagę.
Honor Otrzymujesz punkty honoru za wykonanie pewnych celów. Punkty te są przeliczane jako „bonus za uśmiercenie przeciwnika o najwyższym poziomie”. Bonusy te nie są odrębne od reszty punktów. Nie ma określonych zbiorów punktowych, w granicach których przyznaje się tenże bonus, ponieważ może on być bardzo zróżnicowany. · Przeniesienie flagi (3 punkty bonusowe) · Zwycięstwo w meczu (1 punkt bonusowy) Inne informacje · Na polu bitwy znajdują się 3 gadżety, które odnawiają się co jakiś czas. · Kliknięcie ppm na zwłokach przeciwnika uniemożliwia mu wskrzeszenie przez czar czy przez dojście do ciała. Możesz także zbierać pieniądze z ciał przeciwników. · Duchowi Przewodnicy (Spirit Guides) każdej frakcji przywracają do życia martwych graczy. Postacie wracają do gry w falach. Oznacza to, że jeśli jest zbyt dużo „duszków” oczekujących na resa, część z nich może zostać wskrzeszona natychmiast, pozostali będą musieli natomiast poczekać na następna falę. · Czar Rytuał przyzwania (Ritual of sumonning) warlocka jest zablokowany. · Chowańce hunterów i warlocków wskrzeszają się wraz z nimi.
Ham drżał w powiewach chłodnego, wieczornego powietrza, zacierając energicznie ręce. Szaty kapłana były dobre w katedrze Stormwind, lecz w zabłoconych pagórkach przeklętego dorzecza życzył sobie wełnianego, ciepłego swetra. Zapasy jak wełna były jednak trzymane na naprawdę zimne noce, nie takie jak teraz w Arathi po zmierzchu. Przynajmniej złoty tabard na torsie zatrzymywał odrobinę ciepła. Zaczął zmierzać w kierunku posterunku flagowego i spojrzał z ukosa na kuźnię. Jego oczy ledwo wychwyciły sylwetkę mężczyzny w środku. Pracował przy nikłym świetle, na jakie mógł sobie pozwolić. Ham nie był przyzwyczajony do takich warunków, więc spytano go czy nie mógłby zrobić czegoś pożytecznego i czy nie rozejrzałby się za śladami działalności Łupieżców (Defilers). Ostre światło poraziło go, przenikając zakurzone szyby. Cóż Ham dałby za możliwość znalezienia się w środku, z dala od wiatru. Nagle poczuł odór zgnilizny, który zaatakował jego nozdrza. Kapłan osłonił się i uderzył na prawo swa maczugą, którą nazywał dumnie Splot Słoneczny. Broń przeciwnika przecięła powietrze w miejscu, w którym jeszcze przed chwilą znajdowała się Glowa Hama. Właściciel broni poszerzył okropny grymas, mający być zapewne uśmiechem i zwęził oczy. Ham walczył o utrzymanie równowagi, próbując przypomnieć sobie słowa modlitwy, która zwykle ratowała mu życie. W przypomnieniu zaklęcia przeszkodziła mu ćwiekowana tarcza, która uderzył ago niczym taran odrzucając parę jardów dalej. Teraz miał w głowię kompletną pustkę. Przeciwnicy zbliżali się unosząc broń. Kiedy podeszli bliżej, Ham poderwał głowę i wypuścił z siebie pierwotny krzyk, który przeraża nawet najbardziej mężne serca. Forsaken dzierżący buławę zachichotał w okropny sposób i spojrzał ponuro na Hama. „Nie tak łatwo jest nas przestraszyć” wychrypiał, po Czym uderzył jeszcze raz. „Dorwali Hama sierżancie,” wychrypiał krasnolud, zajmując ręce przeładowywaniem swej strzelby. Sierżant Toban przerwał swoja pracę i przybliżył się do łowcy, obserwując wydarzenia rozgrywające się na zewnątrz. Te dwie głupie kreatury napadły posterunek rozdzierając flagę i symbole Przymierza swymi kościstymi pazurami. Toban ryknął, z trudem utrzymując resztki spokoju. Takie oznaki niemal otwartego wandalizmu jego przeciwników wskazują na bezbrzeżną głupotę lub na arogancję w zachowywaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa jego ludzi. Biorąc pod uwagę okoliczności w jakich zaniedbali obowiązki bardziej prawdopodobne jest to, że ci ludzie to idioci. Położył na chwilę rękę na ramieniu posłańca, który w odpowiedzi spuścił głowę. Upewniwszy się, że jego gwardia przyboczna jest gotowa odwrócił się w stronę skąd dobiegał największy gwar. Jego żołnierze pakowali skrzynie do wagonu. Skrzynie te zawierały głównie broń i zbroje, lecz także gwoździe czy buty do jazdy konnej. Wszystkie gwarantowały utrzymanie większej armii w stałej gotowości bojowej na froncie. Przymierze bardzo potrzebowało tych zapasów na wszystkich frontach, a Liga Arathoru, którą przewodził Toban, miała je dostarczać.
Oczywiście Liga nie była jedyna organizacją zaopatrzającą zjednoczone wojska. Plaga także szukała bezcennych dóbr by wspomóc swój przemysł zbrojeniowy. Służba oddziałów Tobana miała nie tylko je wzmocnić, lecz także osłabić przeciwników… pod warunkiem, że zdołają tu wytrwać. „Na stanowiska”. Kapitan na moment skamieniał. Kilku ludzi, którymi dowodził porzuciło swoją pracę przy załadunku i chwyciło za broń. Nikt się nie odzywał, oprócz dowódcy, który wymówił cichą modlitwę. Kiedy ostatnia sylaba opuściła jego usta oddział Ligi stanął prosto, na ich twarzach pojawiła się wola walki. Blask był z nimi; ich dowódca właśnie takimi chciał ich widzieć.
Uczy Tobana wychwyciły skrzypienie podłogi. Odwrócił się w strone tylnego wejścia i zdążyl jeszcze zobaczyc jak pułapka łowcy Draiga wybucha lodowym olejem zamieniając się momentalnie w krysztal lodu więżąc stopy intruza. Z tyłu dobiegały odgłosy mowy w Języku Kanałów (gutterspeak). „TERAZ!” krzyknął Toban szarżując w sam środek przeciwników. Powietrze wypełniły odgłosy uderzeń metalu o metal, trzasku ognia i krzyków rannych. Gryzący zapach prochu strzelniczego wzmagał się z każdą serią wystrzałów z kąta, w którym znajdował się Draig. Krew pokrywała godło Arathoru i wyszczerzoną czaszkę Łupieżców podczas gdy obie strony walczyły nieprzytomnie w zamkniętej przestrzeni. Toban każdy grymas bólu na twarzy przeciwnika kwitował szerokim uśmiechem. Jego modlitwy zostały wysłuchane- każde uderzenie było pieczętowane mocą Blasku. Powoli, mozolnie zaczął spychać siły napastników w tył. Kiedy znaleźli się w pobliżu drzwi powietrze przeszył kwik wystraszonego konia. Draig zerwał się zza swej osłony i zaczął przeciskać się pod nogami walczących. Wkrótce dotarł na tyły nieumartych i odkrył, że jeden koń nie żyje a Forsaken porwał drugiego. Draig wyrwał zza pasa ostry gwizdek. Prowadzony świstem, koń spojrzał na krasnoluda, który pomachał mu z tryumfalnym uśmieszkiem. Nieumarły zamachnął się sztyletem, lecz utkwił on w silnym uścisku łowcy. Kwicząc w bojowym szale, wierzchowiec widząc, że pan jest zagrożony stanął dęba usiłując zrzucić wroga.
Nieziemski kwik konia podziałał skrajnie demoralizująco na żołnierzy Mrocznej Pani, którzy wykonali bez przekonania ostatni atak, poczym rzucili się do wyjścia. Zniknęli momentalnie w wysokich krzewach otaczających wzgórze. „Wrócą” stwierdził szorstko Draig gładząc sierść swego zwierzaka. „bez wątpienia, lecz teraz…” odpowiedział Toban przechodząc koło posterunku. „Lecz teraz, kuźnia jest nasza”.
|